Piąty wpis na dzień dobry z panoramicznym obrazkiem

pon, 8 lutego, 2016
- Debaty -

Nie będę owijać w bawełnę, bo takie rzeczy powinno się mówić wprost. „Intruz” to doskonały debiut. W każdym calu przemyślany, wyważony; pod każdym względem elektryzujący. Magnus von Horn prowadzi narrację oraz swojego aktora z wyczuciem i klasą, choć historia kipi od emocji. Gorycz i żal splatają się w niej z nadzieją; wybuchy złości są kontrapunktowane chłodem typowym dla Szwedów. „Mam dystans do Szwecji, bo tam nie mieszkam, i dystans do Polski, bo nie urodziłem się Polakiem” – mówi von Horn. Ów dystans sprawia, że jako reżyser von Horn widzi i pokazuje sytuacje w uderzająco trafny sposób. Nie podsumowuje ich jednak nachalnie. Zostawia widzów z poczuciem dyskomfortu, który potrafią wywołać twórcy niebojący się konfrontacji.

Udostępnij:
Debaty

Chris Rainier

nie, 7 lutego, 2016